Ośrodek Parafialny w Colchester
                                                                                                                Msze Święte w kościele St. James The Less, 51 Priory Street, CO1 2QB 
 
POLSKA PARAFIA - ŚW. STANISŁAWA KOSTKI
LOCAL POLISH CATHOLIC MISSION IN IPSWICH, Charity No 1119423
DUSZPASTERZE : KS. WIESŁAW MRÓZ ( 07935895253)
82 Wellesley Road, Ipswich,
IP4 1PH, UK Tel. (01473) 217391
Po nici dobrych myśli osiągnąć
dojrzałość
i po kamykach z dobrych
uczynków nad rwącym potokiem dotrzeć do wieczności. :)

Intencje i modlitwy

Intencje i Modlitwy

2014-06-24 21:58:32, komentarzy: 5

O Jezu mój, proszę Cię za Kościół cały, udziel mu miłości i światła Ducha swego, daj moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie. Panie, daj nam świętych kapłanów, Ty sam ich utrzymuj w świętości. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni ich od zasadzek i sideł diabelskich, które ustawicznie zastawia na dusze kapłana. Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie, kruszy i wniwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana – bo Ty wszystko możesz. Amen.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • JA 23:37, 12 października 2014

    Oglądałem dziś program: "Jaka to melodia". W odcinku tym uczestniczył Pan, który urodził się w Khanie. opowiadał on o wizycie św. Jana Pawła II w ich kraju. Sam jest synem człowieka, który osobiście oprowadzał Ojca św. po Khanie, a więc jeszcze jako dziecko trzymając swego ojca za rękę towarzyszył papieżowi we wszystkich wydarzeniach podczas tej wizyty.
    Opowiadał o swoich wrażeniach i odczuciach wobec tak czcigodnej osoby. Największym zaskoczeniem było to, że Papież całował ziemię. Pomyślał wtedy, że jak to możliwe, że taki czysty Pan a chce się pobrudzić. Dodał, że ich naród postrzegał papieża jako Boga. Widzieli w nim "zbawiciela Polski" i wtedy zaczęli bardziej interesować się krajem i narodem z którego pochodził.

    Odpowiedz
  • Gość 22:17, 28 czerwca 2014

    PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA

    Moja głowa stawała się coraz cięższa i powieki też zaczęły się zamykać. Spojrzałem na zegarek – była godzina 0.20. Po kilkunastu sekundach dostrzegłem drogową tablicę informacyjną a na niej napis : „Warszawa 45”. Jeszcze tylko 45 kilometrów pomyślałem sobie. Jeszcze tylko niespełna godzina, a będę w swoim łóżku.

    Gdy ta myśl przeszła przez moją głowę, dostrzegłem przede mną samochód stojący na awaryjnych światłach. Zatrzymałem się także. Wysiadłem z samochodu. Stojące samochody, a w oddali migające niebieskie światło uświadomiło mi, że to jest drogowy wypadek.

    Wewnętrzny – znany mi dobrze głos – mówił do mnie, abym poszedł w tamtym kierunku. Po chwili wahania udałem się w kierunku niebieskiego migającego światła.

    Przeszedłem kilkadziesiąt metrów. Ujrzałem krąg ludzi, karetkę pogotowia, policyjny radiowóz. Po chwili przepychałem się wśród stojących ludzi.

    - Jestem księdzem – wypowiedziałem głośno.

    Moje zdanie nie wywarło na nikim żadnego wrażenia. Zacząłem się przepychać i po chwili stanąłem nad leżącym na noszach człowiekiem. Przez chwile patrzyłem na niego. Oczy miał zamknięte. Ale w środku jakbym słyszał jego głos: „Nie odchodź, zaczekaj chwilę, jesteś mi potrzebny”. Kucnąłem obok rannego i cichym głosem powiedziałem:

    - Czy pan mnie słyszy? Jestem księdzem.

    - Proszę nie przeszkadzać – usłyszałem w odpowiedzi. Był do głos lekarza, który zaczął się nasilać – niech pan stąd odejdzie…

    Krzyk przerwał cichy głos rannego:

    - Niech ksiądz pochyli się bardziej, chcę coś księdzu powiedzieć.

    Po chwili mężczyzna kontynuował:

    - Ja już byłem ponad sobą. Ja widziałem siebie z góry. Ale widziałem też siebie, jak byłem młodym człowiekiem. Widziałem też mojego katechetę, który mówił o Pierwszych Piątkach miesiąca, o tym, że jeśli ktoś je odprawi to nie umrze bez rozgrzeszenia. I słyszałem też jakiś nieznany mi głoś, który powiedział, abym wracał, bo za chwilę przyjdzie ksiądz. A więc wróciłem. Niech mnie ksiądz rozgrzeszy, bo muszę tam wracać z powrotem.

    Po tych słowach udzieliłem rannemu rozgrzeszenia. On jeszcze raz otworzył oczy i wyszeptał:

    - Dziękuje. Po kilkunastu sekundach usłyszałem głos lekarza: – Serce stanęło… szybciej…

    Czy wrócił z powrotem???

    Chyba nie…

    Ale to co Pan Jezus obiecał w objawieniach spełniło się.

    Odpowiedz
  • @ktoś@ 18:06, 27 czerwca 2014

    Proszę o modlitwę za mnie w intencji znanej Panu Bogu

    Odpowiedz
  • Gość 17:49, 26 czerwca 2014

    Dzisiaj mam do Ciebie jedno bardzo ważne pytanie. Fundamentalne. Co Ci daje wiara? Bo jeśli nic, to po co wierzysz?

    Wiara rodzi się ze słuchania! Nie byle czego - treści bezwartościowych, których jak wiesz, jest dookoła pełno...

    Ale prawdziwa wiara rodzi się ze słuchania tego, co najważniejsze.

    Bóg mówi do Ciebie. Przez wszystkie fakty Twojego życia. Przez Twoją Historię. Ona jest święta! Nawet jeśli czasem jest trudna.

    Jeśli słuchasz Boga, On daje Ci światło na Twoje życie. I widzisz, że Bóg Cię nie okłamał i nie zostawił, że przygotował dla Ciebie najlepszą drogę, żebyś był szczęśliwy.

    Wiara jest tym światłem.

    To światło rodzi się ze słuchania Słowa Boga. "Twoje Słowo jest lampą dla moich stóp…"

    Odpowiedz
  • BB 21:58, 24 czerwca 2014

    „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie. (…) Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6, 19-21).

    Odpowiedz